czwartek, 26 kwietnia 2012

Tatuaż? A czemu nie?

Witam ;)
Co do dzisiejszego wpisu... zainspirowały mnie do niego tatuaże. Tak, tatuaże.
Niektórzy je lubią, inni właśnie na odwrót. Ale co by nie mówić - jest to jednak sztuka.
Zauważyłam, że ostatnimi czasy , że uznane są one za "modne", a zwłaszcza te kolorowe.
Są to różnorodne obrazki, cytaty, coś konkretnie znaczącego. Osobiście mi się to bardzo podoba,
ale każdy ma inny gust.
Wielu ludzi jednak nie chce przełamać stereotypu, że "tatuaże mają tylko ci co siedzieli w więzieniu,
zbiry i panie do towarzystwa (mówiąc delikatniej)". Otóż, jest to bardzo mylne stwierdzenie, któremu
daleko do prawdy. Jednak wielu ludzi decyduje się podjąć decyzję, która zostaje na całe życie, z tatuażem.



Z pewnością znany Wam jest Zombie Boy, albo i też nie. Grał w teledysku Lady Gagi, robiąc też
sporą karierę swoim ciałem, a właściwie... to raczej tym co na tym ciele ma. Jest ono całe ozdobione
w tatuaże. Od głowy, aż po nogi. Lubię dziary, ale nie wiem, czy bym dała sobie zrobić to samo
ze swoim. Otóż... umiarkowanie też jest wskazane. Jak dla mnie to już jest "lekkie oszpecenie samego siebie". Nie wiem jak Wy, ale moje zdanie na ten ten temat jest takie, a nie inne.



Wiele młodych ludzi decyduje się ostatnio na coraz śmielsze tatuaże. Niekóte sięgają, aż od
karku, długim pasem, aż do nóg.
Za to najbardziej boli mnie to, kiedy ktoś kogoś ocenia po pozorach, względem tej "sztuki".
Najczęściej są to osoby starsze, ale nie tylko. Są wyjątki, sporo wyjątków. Ostatnio spotkałam
się z pewną dosyć szokującą sytuacją. Ulicą szła pewna para. Obydwoje mieli ciała ubrane
w kolorowe dziary. Obok nich szła nieco starsza pani, która wbrew pozorom miała chyba mały
zakres słownictwa, który ograniczał się do wyzwisk od najgorszych. I gdzie ta cała tolerancja?
Jeżeli ktoś się decyduje na tatuaż to jego własna sprawa, a inni mogą to podziwiać, albo mieć
zupełnie inne zdanie, lecz mogą je zachować dla siebie. No cóż?
Ponoć tatuaże odzwierciedlają osobowość człowieka, ukazują sztukę.. przy tym pozostańmy.
A co do mody... pamiętajmy o tym, że to jednak decyzja na całe życie i to nie ubranie, które
przestanie być modne, które możemy wyrzucić. Rozsądek niech weźmie górę.


Mała galeria:
















Puzzel. Z Bogiem...



środa, 25 kwietnia 2012

"Lump" nie jest zły

No, proszę ja Was... nienawidzę tego stereotypu, że używane ciuchy są tylko dla "gorszych"
(cokolwiek miałoby to znaczyć). Często też się słyszy, że ubrania z secondhandu (czy też lumpa,
ciuchlandu i etc) są brzydkie, znoszone i nadające się tylko dla ludzi na zasiłku, bez kasy. Co do
tego ostatniego... hm, kwestia finansowa też tu gra rolę. Ale, ale! To, że można kupić tam ubrania
za psie pieniądze, nie oznacza, że muszą być to rzeczy gorszej klasy. Skąd! W takich sklepach często
goszczą dosyć znane marki, np. Zara, Marks & Spencer, H&M, Next oraz wiele innych, których
nie w sposób mi teraz wymieniać. Można tam znaleźć wiele fajnych łachów, których nikt innych
nie ma. A przecież chodzi chyba o to, by być oryginalnym i mieć to, czego ktoś inny nie ma? Czy
się jednak mylę?





Ale wracając do tematu... Prócz ciuchów (oryginalnych i możliwe, że niepowtarzalnych), można też
znaleźć tam fajne materiały, albo nieco zniszczone ubrania, które przy paru sztuczkach mogą
się przemienić w cudeńko. Prócz tego wiele ozdób, np. szaliki, czapki, paski, błyskotki itd. Nie ma co się bać tych sklepów. Też denerwuje mnie tekst często rzucany przez młodych ludzi, rówieśników: "A co ktoś sobie o mnie pomyśli? Nie ma mowy! A jak ktoś mnie zobaczy?". Nie trzeba się tym chwalić, ale nie można się tego wstydzić. Niech się wstydzą ci, którzy nie znają, nie odwiedzają tych miejsc. Ale ich strata. Z resztą wiele znanych projektantów, ludzi szpera bo ciuchlandach.


Powyżej zamieściłam foto pewnych rajstop. Ostatnio widziałam bardzo podobne właśnie w lumpie. Bym je kupiła, ale jakaś narwana baba mi je zmiotła sprzed nosa.. ale to taki szczegół. Mniejsza już tam o to.  Naprawdę można tam znaleźć wszytko! Tylko trzeba mieć sporo cierpliwości... szukanie wymaga czasu i poświęcenia. Wiem coś o tym ;) Sama często bywam w takich miejscach, przyznaje się bez bicia ;)


Sklepy z używaną odzieżą są często też wyposażone w buty. Różne, lepsze i te gorsze id. Ostatnio widziałam bardzo fajne glany, nieco podniszczone, ale niestety nie mój rozmiar. Tak bym je kupiła. Jak wspomniałam... można kupować różne mniej użyteczne rzeczy (na pierwszy rzut oka), ale po kilku poprawkach to jak nowe. Looknijcie na foto wyżej... na te buty po lewej. A gdyby tak w ten sposób ozdobić nieco poharatane obuwie? Ale zależy od stylu, gustu i smaku.



 I love swetry... oj tak, a zwłaszcza zimą. Teraz mamy wiosnę, ale kto powiedział, że na tą porę roku trzeba chować tego typu ubrania na dno szafy? Nie, nie róbcie tego.  Lubicie tak jak ja swetry? W lumpach jest ich multum! Z różnymi nadrukami.. tylko uważajcie na te babcine - bywają mylące ;p

No i chyba tyle co mogę od siebie powiedzieć...  rozejrzyjcie się tylko, a znajdziecie. Przystępna cena, fajna marka, pomysłowość górą... mam nadzieję, że Was przekonałam, oczywiście tych o odmiennym zdaniu. Tak więc, że już jest taka,  a nie inna godzina... BRANOC ;)

Puzzel.

Hay

Od czego mogłabym zacząć? Hm, no dobra... już wiem :p
Tak więc, na czym to ja? A! Na początku chciałabym opowiedzieć o czym będzie ten blog, gdyż dopiero co go stworzyłam. Chcę na nim dzielić się różnymi spostrzeżeniami, zdjęciami, filmami itd. związanymi z modą. Ten temat interesuje mnie od długiego czasu, więc stwierdziłam, że mogę w tej tematyce założyć bloga. A czemu nie? :) W każdym bądź razie to jest dopiero wstęp. Nie mam pojęcia czy Wam się spodoba,czy też Was nie zanudzę, ale mam taka malutką nadzieję, że nie. To tylko ode mnie jak na teraz. Dziękuję za przeczytanie. Amen.

Puzzel.